Szanowny Panie Prezydencie,
Polski sejm i senat przegłosował ustawę o nasiennictwie, tym samym otworzył szeroko wrota dla żywności genetycznie modyfikowanej na naszym rynku. GMO to wróg najstraszniejszy zdrowej i urokliwej Ziemi Polskiej, wróg, który, gdy raz wtargnie na nasze terytorium, nigdy już go nie opuści. Odwrotu nie będzie, rośliny siłacze będą mutowały się z rdzennie mieszkającymi na naszej ziemi roślinami. Pewnie skażą też zioła, a to już ostatni bastion, który okopał się przed cywilizacją. Jeszcze tylko one przypominają biblijny raj.
W dziejach naszego narodu nigdy nie było takiego precedensu, by bez walki, dobrowolnie wpuścić wroga w granice ojczyzny. Nigdy tak nie było Panie Prezydencie. Pochodzę z Podlasia, z rodziny o wielkich tradycjach patriotycznych. O wolność podlaskiej ziemi walczyli moi dziadowie i pradziadowie i nigdy wróg nie był im straszny. To oni zwyciężali, walcząc na frontach do ostatniego naboju, a gdy te się skończyły, dziadek jako jedyny z pułku biegł z bagnetem na uzbrojonego wroga. I nigdy nie chodziło im o odznaczenia i honory, tylko o wolność swojej umiłowanej ziemi.
Odeszli do Domu Ojca ci, dla których wolność była sprawą świętą. Tym bardziej nie wyobrażam sobie, by na naszej wolnej ziemi, której każdy metr zroszony jest polską krwią, by teraz na tej ziemi wyrastały rośliny nieprzyjazne człowiekowi, bo z naturą mają niewiele wspólnego, wszak są to genetyczne mutanty stworzone w hermetycznie zamkniętym naukowym świecie dla biznesu. Jednak dla narodu polskiego biznesem nie będą, bowiem pożywienie z tych genetycznych siłaczy nijak nie będzie pasowało do delikatnego ciała ludzkiego. Nikt do tej pory nie zmienił genetycznie ciała ludzkiego, nie powiększył wątroby, by mogła przerabiać silniejsze pożywienie, nikt też nie wymienił naszej krwi na genetyczną, jest ciągle taka sama, z natury pochodzi. Podobna sokom roślinnym, stąd rośliny, w razie choroby odnawiają krew, odnawiają ciało ludzkie, wszak fenomen natury polega na tym, że ciało człowieka zbudowane jest z tego samego co rośliny, drzewa.
Dzieje się więc coś dziwnego na naszych oczach, otóż rozmontowuje się doskonały plan Boży - delikatne ciało chcemy karmić agresywnym, przetworzonym, zmodyfikowanym pożywieniem.
Nic więc dziwnego, że choroby coraz bardziej żarłoczne będą atakowały nasze organizmy. Nie poradzimy sobie z nimi, bo żadna tabletka nie jest w stanie zbudować zdrowia w organizmie. Walczy tylko z chorobą, ale zdrowia nie buduje, stąd będziemy skazani na tabletkowe dożywocie, operacje, przeszczepy, cierpienie często gorsze od ran zadanych na wojnie.
Taką przyszłość polscy parlamentarzyści zgotują narodowi, zgotują też sobie, swoim matkom, ojcom, dzieciom. Niestety życia ludzkiego nie da się przełożyć na biznes.
Minister rolnictwa, pan Marek Sawicki w audycji radiowej powiada, że musimy wpuścić GMO, by nasze rolnictwo było konkurencyjne. Nasze rolnictwo będzie mocne i konkurencyjne, jeśli będziemy mieli zdrową żywność, która będzie budowała zdrowie, żywność, która zatrzyma radosny marsz coraz wymyślniejszych chorób. Nasza Polska Ziemia jeszcze oddycha, czuje się jej rytmiczny oddech, to my możemy pokazać Europie jak dbać o ziemię, by rodziła zdrowe plony. Po taką żywność wszyscy wyciągną rękę. Żywności chorobotwórczej świat naprodukował pod dostatkiem. Nasza więc moc to zdrowa ziemia, rodząca życiodajne plony. Niemcy mają doskonałe mercedesy, a my możemy ich przebić zdrową żywnością, zapachem polskich pól, łąk i lasów, na których rosną jeszcze gromadnie najurokliwsze zioła. Kilka lat temu grupa wysoko postawionych urzędników z Holandii padła na kolana przed pachnącymi ziołami rosnącymi na polskiej łące. Dla nas widok radosnych ziół to normalność i oby taka normalność była również dla naszych dzieci i wnuków.
Bądźmy więc bogaci tym, czego inni już nie mają, bo wcześniej zniszczyli swoją ziemię chemią. Zanim ich ziemia się odnowi, my możemy stać się mocarzami.
Wiele krajów Unii Europejskiej, w tym nasz potężny sąsiad Niemcy nie wpuścili GMO na swoje pola. To nazywa się patriotyzm. I naszej ziemi zdrowie się należy, ma być wolna, zdrowa, by mogła rodzić plony ociekające życiem, nie zaś chorobotwórcze mutanty.
Panie Prezydencie, odwołuję się do Pańskiego patriotyzmu, do Pańskiej mądrości, która wynika z umiłowania przyrody polskiej, zanim Pan podpisze wyrok na Polską Ziemię, proszę spojrzeć głęboko w radosne oczy polskich ziół, zauroczyć się łanami polskich, złocistych zbóż, posłuchać gaworzenia owadów i śpiewu ptaków, a myślę, że odpowiednią decyzję Pan podejmie.
Z wyrazami szacunku
wierna przyjaciółka ziół
Stefania Korżawska
wierna przyjaciółka ziół
Stefania Korżawska